wtorek, 10 stycznia 2017

Ferst Kiss i inne bajery czyli frustracja Nizio.

Cześć!

Jak w poprzednim poście, i jego tytule, rok 2017 ruszył z kopyta. Mamy już 10 stycznia, a na polskiej scenie muzycznej poczyniły się takie "cuda", że nie mam serca ani cierpliwości o tym nie zaznaczyć tutaj. Na śniadaniowej scenie, grubą krechą podkreślając.

Kilka dni temu na moim prywatnym koncie na facebook'u wleciało nagranie z telewizji śniadaniowej, w której sama miałam okazję kilka razy wystąpić za czasów programu i nie tylko. Jak wiemy, każdy program śniadaniowy kończy emisję jakimś występem wschodzących gwiazd. Debiutanci z premierowym numerem, wyjadacze z piosenką promującą kolejny album, wokaliści zapowiadający fajne wydarzenia artystyczne, no generalnie rzecz biorąc wszystko spójne muzyczne. Czyżby?

Nie muszę zapewne Wam wszystkim tłumaczyć, że w TV bardzo rzadko muzyka jest grana na żywo, jak jest to wielkie brawa. Uśmiechnięty band, wokalista wylewający siódme poty starając się ruszać ustami jak najbardziej wiarygodnie -  wszystko gra, takie są zasady, tego często nie da się przeskoczyć. Ale koleś za fortepianem grający cudownie na gitarze? Do czego uderzam, bo ciągle krążę wokół jednego.

Zdolny model ( chociaż tu też może być temat dla niektórych do dyskusji ) który jest w jakiś sposób uznawany za indywidualność, wymyślił sobie, że będzie "śpiewał". Będzie wokalistą, zdobędzie sceny polskie, ba, zgłosi się na eurowizję i będę starał się reprezentować nasz kraj. JUHU. 
Podrzucę link do tego cudownego jakże wydarzenia kulturalnego, a co!
U mnie na profilu wybuchła burza, kiedy tylko link wyświetlił się na tablicy.
No bo jakim prawem? Dlaczego? Za co? Kiedy to się zmieni?

Kiedy wiem, że nie będę dobrą modelką, to się za to nie biorę tak?
Kiedy wiem, że jest milion lepszych to jako producent inwestuje w lepszych prawda?

Wiecie co w tym wszystkim boli mnie najbardziej?
Że ja, jako początkująca można powiedzieć nawet, że raczkująca wokalistka w tym całym showbiznesie, jak tysiące innych wokalistów, twórców, musi tego słuchać i przyjmować ten stan rzeczy. Że jakiś z modellingowym potenszyl (hehehe), wymyśli sobie, że będzie śpiewał i ON TO (chciałoby się użyć jakiegoś przekleństwa ale mnie wypada) ZROBI. I znajdzie się producent który to wyprodukuje, i znajdzie się wytwórnia która to wyda, i znajdzie się hajs na teledysk, na promocję kogoś kto nie wie jak poprawnie nawet trzymać mikrofon.
I pójdzie taki do TV śniadaniowej, bo MOGĘ, i wykona swój bardzo przejmujący numer o ferst kissie, a jego chórki nie będą miały pojęcia co tam robią, ale stoją bo MOGĄ.
A nabiedniejszy w tym wszystkim pianista, bo nie sądzę, żeby uśmiechało mu się brać udział w takiej farsie gra z największym przejęciem, a tu nagle, szok! GITARY W TLE, a gitarzysty to ze świecą tam szukać. Ale co tam, gram dalej, bo tak, pewnie dobrze zapłacą.

Jeżeli to się nazywa hejt, okej, nazwijcie mnie hejterką.
Ale jeżeli czekasz na coś, pracujesz na to latami, poświecasz naprawdę wiele, i słyszysz, że Twoja muza jest za ambitna, by za kilka dni usłyszeć COŚ TAKIEGO.
To miejcie trochę dla mnie litość i dla innych twórców, którzy mają tego już po dziurki w nosie.

Możemy sobie zadawać oczywiście pytania, czy ten preceder się kiedyś skończy, czy zaczniemy promować twórców z dobrą muzą.
Ja nie neguje żadnego stylu muzycznego, każdy niech śpiewa co mu tam w duszy gra.
Ale właśnie, NIECH ŚPIEWA. 
I niech robi do dobrze.

I niech nie patrzą tylko na hajs tylko na nasze zdrowie.
Bo się cholera przez takie rzeczy nadciśnienia nabawię, a jeszcze młoda jestem i chciałabym zdziałać jakieś fajne rzeczy na tym świecie.

Pozdrawiam Was serdecznie z Krakowa, gdzie strach wychodzić z domu, żeby mieć czym oddychać.

Jeżeli chcecie się wypowiedzieć na ten temat, zapraszam do dyskusji na fanpage'u.
Udostepniajcie ten post, wypowiadajcie się na ten temat.
Buziaki.

A.

Na dole link do występu który wbudził we mnie takie emocje.
Miłego odbioru.


Tak, ironizuję


First Kiss.






3 komentarze:

  1. Popieram Cię w 100%. Oglądając ten występ miałam lekkie wrażenie, że to jest jakieś takie niepoważne. Ubolewam, że ambicja,talent i zdrowy rozsądek są w obecnym świecie mocno niedoceniane.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola tak bardzo się z Tobą zgadzam, że nie wiesz jak ;) Generalnie już się zdążyłam przyzwyczaić, że polska scena muzyczna to promocja twórczości niskich lotów, a wysokie loty bronią się same, swoimi środkami, youtubem i social mediami. Ale Ferst Kiss sprawił, że ręcę i cycki mi po prostu opadły. Nie trzeba być ekspertem, żeby słyszeć jak wiele poprawiono w studiu. Nawet taki laik jak ja to słyszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie tu się można pod tym podpisać? :)

    OdpowiedzUsuń